Święty Franciszek zmarł w nocy z 3 na 4 października 1226 r. w Porcjunkuli. Ostatnie dwa lata były dla niego fizycznie bardzo trudnym czasem. Nosił na swoim ciele stygmaty, cierpiał z powodu licznych chorób, był niemalże niewidomy (to wtedy podyktował jeden ze swoich najpiękniejszych tekstów, jakim jest „Pieśń słoneczna”), ale wciąż nie ustawał w głoszeniu Ewangelii wszędzie tam, gdzie był w stanie dotrzeć osobiście lub za pośrednictwem swoich listów.
Więcej artykułów o Kościele znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl
Źródło: franciszkanie.pl / aleteia.pl
Photo credit: canva
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
Na przełomie sierpnia i września 1224 r. Franciszek zwyczajowo odbywał post na górze La Verna. W okolicy święta Podwyższenia Krzyża Świętego, podczas modlitwy otrzymał stygmaty ran Chrystusa. Jest to pierwsze takie zdarzenie oficjalnie potwierdzone przez Kościół. I choć do końca życia Asyżanin ukrywał te znaki męki Pańskiej na swoim ciele, dał wyraz swoim przeżyciom zapisując krwawiącą od stygmatów ręką modlitwę „Uwielbienie Boga Najwyższego” oraz „Błogosławieństwo dla brata Leona”. Te dwa autografy, wraz z „Listem do brata Leona”, zachowały się po dzień dzisiejszy.
Kolejne dwa lata były fizycznie bardzo trudnym czasem dla Franciszka. Nosił na swoim ciele stygmaty, cierpiał z powodu licznych chorób, był niemalże niewidomy (to wtedy podyktował jeden ze swoich najpiękniejszych tekstów, jakim jest „Pieśń słoneczna”), ale wciąż nie ustawał w głoszeniu Ewangelii wszędzie tam, gdzie był w stanie dotrzeć osobiście lub za pośrednictwem swoich listów.
Ostatnie chwile swojego życia Franciszek spędził w rodzinnych stronach. Kiedy poczuł, że siostra śmierć jest już blisko, poprosił braci, by zanieśli go do Porcjunkuli. To właśnie tam zawsze czuł się jak w domu.
Według podań Franciszek poprosił współbraci, aby go rozebrali do naga i położyli na gołej ziemi. Chciał umierać najzupełniej ubogi. Przy tej okazji większość zgromadzonych braci po raz pierwszy zobaczyła jego stygmaty, które do tej pory oglądało jedynie kilku najbliższych towarzyszy. Byli bardzo poruszeni. Przełożony (Franciszek już od kilku lat formalnie nim nie był), rozumiejąc jego intencję, podał mu spodnie i habit – „Wiedz, że tę tunikę z rozkazu świętego posłuszeństwa ja ci pożyczam! Ale, żebyś wiedział, że nie masz żadnego prawa posiadania, odbieram ci możność dania ich komukolwiek” – powiedział. Franciszek każdemu z obecnych z osobna położył ręce na głowie, udzielając błogosławieństwa.
Zmarł w nocy z 3 na 4 października 1226 r. w wieku 45 lat otoczony współbraćmi, którzy modlili się przy nim i czytali mu Pismo Święte zaczynając od „Było to przed świętem Paschy…” (J 13,1). Według podań Franciszek pragnął zaśpiewać z braćmi „Pieśń słoneczną”, aby radować się w Panu i chwalić Go i jak napisał jego pierwszy biograf, Tomasz z Celano: Mortem cantando suscepit – „Śmierć przyjął śpiewając”. Na koniec, po otrzymaniu informacji od lekarza, że koniec jest blisko ponownie poprosił by go rozebrano i położono na ziemi. Został pochowany w Asyżu, w kościele św. Jerzego, a po jego kanonizacji ciało zostało przeniesione do nowo wybudowanej świątyni pod jego wezwaniem.
ZOBACZ RÓWNIEŻ:


