Niemal półtora tysiąca uczestników od poniedziałku bierze udział w Festiwalu Życia w Kokotku – największym chrześcijańskim festiwalu dla młodzieży w Polsce. Za nimi pierwsze koncerty, spotkania i emocje, a wydarzenie po raz kolejny udowadnia, że wiara i wakacyjna zabawa mogą iść w parze – i że całkiem dobrze do siebie pasują.
Więcej artykułów znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl
Źródło: Festiwal Życia Kokotek
Photo credit: Festiwal Życia/ Grzegorz Szpak
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
Choć na terenie festiwalu cały ten tłum żyje jak ogromna wspólnota, okazuje się, że niektórzy do Kokotka przyjechali z drugiego końca Polski, a nawet świata. Są zarówno uczestnicy z Kanady i Stanów Zjednoczonych, którzy odkrywają festiwal po raz pierwszy, jak i polonijna grupa z Belgii – stali bywalcy festiwalu. Na polu namiotowym jest irlandzki namiot, a nad innym powiewa flaga Szwecji…
Co takiego dzieje się w Kokotku, że ludzie pokonują setki i tysiące kilometrów, by spędzić ten jeden tydzień nad stawem w środku lasu?
Z całego świata do Kokotka? Globalny fenomen Festiwalu Życia
Nina i Kamil przylecieli do Kokotka ze Szwecji wraz z grupą kilkunastu osób z polskiej wspólnoty młodzieżowej przy katolickiej parafii w Malmö.
– W Szwecji, która jest krajem protestanckim, mało jest kościołów katolickich. Chociaż nasza parafia bardzo ułatwia nam przeżywanie wiary na co dzień, to nie ma tam tak dużej społeczności. To niesamowite, że tutaj jest tyle ludzi i każdy ze sobą rozmawia, że wszyscy jesteśmy sobie tak bliscy i możemy wynieść stąd tyle znajomości – zauważa Kamil, który na Festiwalu Życia jest po raz drugi.
Z kolei Nina zachwyca się duchowymi treściami i… śpiewem. – W naszej wspólnocie oczywiście też słuchamy różnych rozważań, jest muzyka… Ale to, co dzieje się tutaj, jest imponujące i naprawdę warto tego doświadczyć – mówi.
Adriana wraz z córkami już po raz kolejny przyleciała na festiwal z Perth w Australii. W tym roku miało jej tu nie być, ale w ostatniej chwili mąż w ramach prezentu urodzinowego zaproponował jej wyjazd do Medziugorie. Powiedziała: „W porządku, ale najpierw na Festiwal Życia!”. A duchowy cel pozostaje ten sam: pokazać dzieciom wiarę i energię młodego, żywego Kościoła.
Sabina do Kokotka miała nieco bliżej, choć nie blisko. Wraz z mężem i trójką dzieci przyjechała 600 km z Drawska Pomorskiego i zdecydowali się przez cały tydzień spać pod namiotem. W rozmowie wspomina, że kiedyś sama uczestniczyła w podobnym wydarzeniu we Francji.
– Tam rozpoznałam swoje „posłanie misyjne” i teraz chcę to samo zaszczepić w dzieciach, które za chwilę nie będą już takie małe, żeby nie zatrzymały się w duchowym rozwoju na etapie niemowlęctwa – podkreśla.
ZOBACZ RÓWNIEŻ:










