NA CZYM NAPRAWDĘ ZBUDOWALIŚMY ŚWIAT?

lead

Więcej artykułów znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl

Źródło: EWTN Polska
Photo credit: Envato by AlexVog
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.


„Małżeństwo to najkoszmarniejsza instytucja na świecie” – ten cytat Kory ponownie obiegł niedawno media za sprawą „Gazety Wyborczej”. Nie jest przypadkiem, że właśnie takie zdania żyją dziś najdłużej. Krótkie, ostre, budzące emocje. Dobrze się klikają. Problem polega jednak na tym, że bardzo łatwo zamienić osobiste wyznanie jednego człowieka w pozorną prawdę o całej rzeczywistości.

Kora miała pełne prawo opowiadać o swoim życiu i swoich doświadczeniach. Nikt rozsądny nie odbiera jej prawa do bólu, rozczarowań czy własnych ocen. Nie wolno jednak zrobić jeszcze jednego kroku i wmówić odbiorcom, że to właśnie jest definicja małżeństwa. Nie jest.

Co więcej, jest w tej historii pewien paradoks, o którym mówi się już znacznie ciszej. Słowa przywoływane dziś z ogromnym rozgłosem padły na początku lat dziewięćdziesiątych. Tymczasem po latach sama Kora zawarła związek małżeński z Kamilem Sipowiczem. Życie okazało się bardziej skomplikowane niż młodzieńczy bunt wobec wszelkich zobowiązań. Kiedy przyszła choroba, cierpienie i niepewność jutra, instytucja małżeństwa nie była już tylko symbolem ograniczenia wolności. Stała się także znakiem odpowiedzialności, wzajemnej troski i prawnej ochrony drugiego człowieka. To nie jest drobny szczegół biograficzny. To bardzo ważna lekcja o życiu.

Nie chodzi jednak o Korę. Nie chodzi nawet o „Gazetę Wyborczą”. Chodzi o znacznie ważniejsze pytanie. Czy rzeczywiście małżeństwo jest przeżytkiem i jedną z największych pomyłek ludzkości?

Jeżeli spojrzymy uczciwie na historię świata, odpowiedź brzmi: nie.

Nie istnieje cywilizacja, która przetrwałaby bez trwałej rodziny. Różniły się obrzędy, różniły się przepisy, zmieniały się role kobiet i mężczyzn, lecz jedna prawda pozostawała niezmienna. Człowiek od tysięcy lat wiedział, że miłość potrzebuje wierności, dzieci potrzebują ojca i matki, a społeczeństwo potrzebuje rodzin silniejszych od chwilowych emocji.

Tak było w starożytnym Rzymie. Tak było w tradycji żydowskiej. Tak rozumie to chrześcijaństwo, islam i hinduizm. Nawet współczesne państwa świeckie nadal chronią małżeństwo szczególnym prawem. Dlaczego? Ponieważ doświadczenie wielu pokoleń pokazało, że nie jest ono prywatnym kaprysem religii ani wymysłem konserwatystów. Jest jedną z tych instytucji, które pozwalają przetrwać całym narodom.

Paradoks naszych czasów polega na tym, że coraz częściej zachwycamy się wolnością, ale coraz rzadziej mówimy o odpowiedzialności. Chcemy miłości, lecz boimy się słowa „na zawsze”. Marzymy o bezpieczeństwie, lecz uciekamy przed zobowiązaniami. Pragniemy wiernych przyjaciół, lecz sami chcemy pozostawić sobie otwarte wszystkie drzwi. Tymczasem życie uczy czegoś dokładnie odwrotnego. Najpiękniejsze rzeczy rodzą się właśnie tam, gdzie człowiek przestaje pytać wyłącznie o własną wygodę i zaczyna żyć dla drugiego.

Chrześcijaństwo od dwóch tysięcy lat nie głosi pochwały samej instytucji. Głosi pochwałę miłości, która dojrzewa do ofiary. Sakrament małżeństwa nie jest nagrodą za idealne uczucie, lecz drogą codziennego uczenia się wierności. To dlatego Chrystus nie mówi o łatwej miłości. Pokazuje miłość, która trwa również wtedy, gdy kosztuje.

Oczywiście, wiemy, że istnieją dramatyczne małżeństwa. Są zdrady, przemoc, egoizm i cierpienie. Nikt rozsądny nie będzie temu zaprzeczał. Ale z faktu, że istnieją złe małżeństwa, nie wynika, że zła jest sama idea małżeństwa. Tak samo jak z istnienia nieuczciwych lekarzy nie wynika, że medycyna jest oszustwem, a z grzechów ludzi Kościoła nie wynika, że Ewangelia przestała być prawdą.

Warto zauważyć jeszcze jedno. Gdy media mówią o kryzysie małżeństwa, rzadko wspominają, że ogromna większość ludzi nadal marzy o wiernej miłości, trwałej rodzinie i domu, do którego zawsze można wrócić. Nawet ci, którzy odrzucają ślub kościelny, bardzo często tęsknią za tym samym, czego od wieków pragnie ludzkie serce – aby ktoś został z nimi na dobre i na złe.

Dlatego największym błędem współczesności nie jest krytyka małżeństwa. Największym błędem jest wmówienie człowiekowi, że pełnię szczęścia osiągnie wyłącznie wtedy, gdy nikomu nie będzie nic winien. Historia pokazuje coś dokładnie odwrotnego. Największe cywilizacje budowali ludzie zdolni do składania obietnic i dochowywania słowa. Rodzice wobec dzieci. Małżonkowie wobec siebie. Żołnierze wobec ojczyzny. Kapłani wobec Chrystusa. To właśnie wierność, a nie nieograniczona autonomia, tworzy kulturę.

ZOBACZ RÓWNIEŻ:


- Autoreklama -
@Zainteresował Cię artykuł? Chciałbyś zabrać głos w tej sprawie? Wyrazić spoją opinię? Skomentować? Napisz na redakcja@ewtn.pl Wybrane wypowiedzi opublikujemy.
Zbieramy i opracowujemy informacje dla Ciebie i dzięki Tobie, ale bez Ciebie nas nie będzie

Przeczytaj także

MODLITWA ZA OJCA ŚWIĘTEGO LEONA XIVW DNIU URODZIN

Papież Leon XIV obchodzi dziś 71. urodziny. Z tej okazji łączymy się we wspólnej modlitwie za Następcę św. Piotra, prosząc Boga, aby obdarzał Ojca Świętego zdrowiem, siłą i światłem Ducha Świętego oraz umacniał go w prowadzeniu Kościoła drogą wiary, nadziei i miłości.

Dobry-słaby film – „Pasja. Początek świętości”

Dziewięciu salezjanów. Podobna droga prowadząca przez obóz koncentracyjny. 15 września w krakowskim Kinie Kijów odbędzie się premiera filmu dokumentalnego Mariusza Pilisa „Pasja. Początek świętości”....

Triumf Drzewa Życia. Jak narzędzie rzymskiej hańby stało się sercem chrześcijaństwa

Narzędzie najokrutniejszych egzekucji, budzące w starożytności powszechny lęk i odrazę, stało się dla chrześcijan ołtarzem zbawienia i znakiem ostatecznego zwycięstwa nad śmiercią. Święto Podwyższenia...