Upadek tysięcy

Dlaczego najwięksi święci upadają najniżej? W poruszającej szóstej konferencji rekolekcji watykańskich 2026 bp Erik Varden analizuje Psalm 91 w kontekście kryzysu nadużyć i korupcji w Kościele. To głębokie wezwanie do porzucenia dualizmu i odnalezienia prawdziwej integralności między ciałem a duchem.

Więcej artykułów o Kościele znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl

Źródło:  https://coramfratribus.com/life-illumined/EWTN Polska
Photo credit: EWTN Polska
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.


Upadki mogą nas upokorzyć, gdy jesteśmy nadymający się pychą, ukazując Bożą moc zbawczą. Mogą stać się kamieniami milowymi na osobistej drodze zbawienia, wspominanymi z wdzięcznością.

Nie możemy jednak pozwolić sobie na naiwność. Nie każdy upadek kończy się radosnym uniesieniem. Są upadki, które cuchną piekłem, przynosząc zgubę winnym i niosąc za sobą ruinę. Ta fala zniszczenia jest często szeroka i długa, wciągając wielu niewinnych. Będziemy potrzebowali męstwa, by wraz z Bernardem zmierzyć się z wersetem Psalmu 91 (90), który zaczyna się od słów: „Tysiąc padnie u twego boku, a dziesięć tysięcy po twojej prawicy”.

Kryzys wewnątrz domu

Nic nie wyrządziło Kościołowi tragiczniejszej szkody i nic bardziej nie podważyło naszej wiarygodności niż korupcja, która wyrosła w naszym własnym domu. Najgorszy kryzys Kościoła nie został wywołany przez świecką opozycję, lecz przez eklezjalną korupcję. Zadane rany będą wymagały czasu, by się zagoić. Wołają one o sprawiedliwość i o łzy.

W obliczu korupcji, a zwłaszcza gdy konfrontujemy się z nadużyciami, kuszące jest szukanie „chorego korzenia”. Spodziewamy się znaleźć wczesne sygnały ostrzegawcze, które zignorowano: błędy w rozeznaniu czy pierwotny wzorzec dewiacji. Czasami te ślady istnieją i mamy prawo winić siebie za to, że nie dostrzegliśmy ich na czas. Jednak nie zawsze je znajdujemy.

Możemy dostrzec wielkie i radosne dobro, które często objawiało się w początkach wspólnot dziś kojarzonych ze skandalem. Nie możemy zakładać, że od samego początku istniała tam strukturalna hipokryzja, a założyciele startowali jako cyniczne „pobielane groby”. Czasami znajdujemy tam ślady autentycznej inspiracji, a nawet świętości. Jak możemy jednocześnie wytłumaczyć te dobre owoce oraz późniejsze, wypaczone procesy?

Pułapki „prawej strony”

Świecki sposób myślenia upraszcza sprawę: widząc nieszczęście, wskazuje potwory i ofiary. Na szczęście Kościół posiada – gdy tylko pamięta, by ich używać – narzędzia delikatniejsze i skuteczniejsze.

Bernard przypomina nam, że tam, gdzie ludzie podejmują szlachetne wysiłki, ataki nieprzyjaciela będą zaciekłe. Zauważa, że „duchowi członkowie Kościoła są atakowani znacznie straszniej niż ci cielesni”. Uważa on, że właśnie to ma na celu język Psalmu mówiący o „lewej” i „prawej” stronie: lewa oznacza naszą naturę cielesną, prawa – duchową. Ofiary są liczniejsze po prawej stronie, ponieważ to właśnie tam, na duchowym polu bitwy, używana jest najpotężniejsza broń.

Choć Bernard traktował sferę demoniczną poważnie, nie przypisywał wszystkich chorób duchowych złoczyńcom z rogami i widłami. Uważał mężczyzn i kobiety za odpowiedzialnych za to, jak korzystają ze swojej suwerennej wolności. Jego punkt widzenia jest jasny: natura ludzka jest jednością. Jeśli zaczynamy wchodzić głęboko w naszą naturę duchową, siłą rzeczy obnażane są także inne głębie. Musimy stawić czoła egzystencjalnemu głodowi, bezbronności i pragnieniu pocieszenia. Takie doświadczenia mogą przybrać formę ataku.

Integralność zamiast dualizmu

Postęp w życiu duchowym wymaga ukształtowania naszego ja fizycznego i uczuciowego w harmonii z dojrzewaniem kontemplacyjnym. W przeciwnym razie istnieje niebezpieczeństwo, że „duchowe wystawienie się na zewnątrz” będzie szukać fizycznego lub uczuciowego ujścia; a takie przypadki są potem racjonalizowane, jak gdyby same w sobie były w jakiś sposób „duchowe” – wyższe niż wykroczenia zwykłych śmiertelników.

Integralność nauczyciela duchowego potwierdza się w jego nauczaniu, ale nie tylko. Świadczą o niej w równym stopniu jego nawyki w sieci, jego zachowanie przy stole czy przy barze, jego wolność wobec cudzego pochlebstwa.

Życie duchowe nie jest dodatkiem do reszty egzystencji. Jest jego duszą. Musimy wystrzegać się wszelkiego dualizmu, pamiętając zawsze, że Słowo stało się ciałem, aby nasze ciało zostało przesiąknięte Logosem. Musimy czuwać zarówno nad lewą, jak i prawą stroną, dbając o to – Bernard kładzie na to nacisk – by nie pomylić jednej z drugą. Musimy nauczyć się czuć równie swobodnie w naszej naturze cielesnej, jak i duchowej, aby Chrystus, nasz Mistrz, mógł pokojowo panować w obu.


słowa kluczowe: upadek, korupcja w Kościele, nadużycia, św. Bernard z Clairvaux, Psalm 91, integralność duchowa, dualizm, życie duchowe, rekolekcje papieskie 2026.

@Zainteresował Cię artykuł? Chciałbyś zabrać głos w tej sprawie? Wyrazić spoją opinię? Skomentować? Napisz na redakcja@ewtn.pl Wybrane wypowiedzi opublikujemy.
Zbieramy i opracowujemy informacje dla Ciebie i dzięki Tobie, ale bez Ciebie nas nie będzie

Przeczytaj także