Gdy kobieta staje się mężczyzną

Twierdzenie, że człowiek może zmieniać biologiczną rzeczywistość i stawać się tym, kim „się czuje” jest absurdem. Takim samym, jak gdybyśmy próbowali z motka wełny wykonać na przykład… rurę do odkurzacza.

Niestety, konsekwencje tego absurdu są dużo bardziej destrukcyjne.

Po pierwsze, w ich wyniku, np. w Wielkiej Brytanii czy Stanach ludzie podejmują się niszczących działań. Zażywają sztuczne hormony płciowe i zaburzają tym wewnętrzną gospodarkę hormonalną, narażając się na wiele chorób. Drastycznie i na stałe okaleczają ciało, amputując piersi lub kastrując się.

„Moja piękna córka jest teraz brodata, bezdomna i wysterylizowana” – pisze o skutkach jedna z amerykańskich matek w The Bridge Head. „Zamiast pomocy, ekspert przyjął jej nową tożsamość i powiedział mi, że muszę odnosić się do mojej córki, posługując męskimi zaimkami, nazwać ją męskim imieniem i kupić jej spoiwo do spłaszczenia jej piersi” – dopowiada druga mama. Na stronie znajdziemy też historie młodych kobiet i mężczyzn, którym Planned Parenthood za niewielką opłatą beztrosko serwuje hormony płciowe, absolutnie nie uwzględniając zdiagnozowanych już zaburzeń psychicznych, które mogą stać u podstaw ich decyzji.

Po drugie, w Wielkiej Brytanii i USA, już zdarzają się przypadki odbierania niepełnoletnich ich  rodzicom, dlatego że nie popierają „tożsamości płciowej” dzieci.  Już trzy lata temu sędzia Sądu Najwyższego Wielkiej Brytanii zezwolił nastolatkowi, który chciał zmienić płeć na zerwanie kontaktu z rodzicami, którzy się temu sprzeciwiali (Life Site News). Kilka tygodni temu dziennikarze gazety „The Sun” odkryli, że pracownicy socjalni w dwóch radach, Hillingdon Council i Ealing Council w Londynie, objęli opieką dzieci po sporach z rodzicami lub opiekunami, wynikłych z tego, że dzieci chciały zmienić płeć. W New Jersey Departament Edukacji oficjalnie zachęca szkoły do ​​zgłaszania takich rodziców do Służb Ochrony Dzieci. Jasne jest, że w wyniku takiego zgłoszenia rodzice mogą utracić prawo o opieki.

Po trzecie – choć trudno w to uwierzyć, w społeczeństwie pojawiają się ludzie, którzy coraz częściej uważają się za przedstawicieli innego gatunku niż homo sapiens. I to nie jest żart. W dobie przymusowej akceptacji niemal wszystkich zachowań, bez względu na to, jak szalone może się to wydawać, nie są oni w społeczeństwie traktowani jako osoby z zaburzeniami psychicznymi. Wręcz przeciwnie: organizuje się dla nich zjazdy i buduje przemysł, który wspiera ich nie tylko w zabawie lecz – u części z nich – w głębokim tożsamościowym przekonaniu.

Zachód zabrnął tak daleko w ślepy zaułek, że trudno mu się teraz z niego wycofać.  My mamy jeszcze szansę, jeśli wyciągniemy wnioski  z jego przykładu.

Oczywiście, szanujmy każdą osobę! Lecz zdecydowanie przeciwstawiajmy się wszelkim próbom zmian prawnych, które popierają gender i  tzw. „prawa płci”. Podpisujmy petycje. Jasno określajmy swoje stanowisko w szkole, w pracy, w życiu prywatnym. I propagujmy zdroworozsądkowy styl życia.

To od zaangażowania każdego z nas zależy, w którą stronę przeważy szala.

Dorota Niedźwiecka

EWTN Polska

FREE
VIEW