Nie milkną komentarze po środowej tragedii w Tatrach. Jak zwykle w takiej sytuacji każdy ma coś do powiedzenia, wie co mogło zapobiec dramatycznym wydarzeniom. Każdy szuka winnego, każdy wydaje sądy. Eksperci mnożą się na potęgę na portalach społecznościowych, konferencjach prasowych i długich dyskusjach gdzie tylko się da… Politycy jak to zwykle w czasie kampanii wyborczej starają się wskoczyć o punkcik wyżej w sondażach, pokazując co powstanie za ich rządów, aby do takiej katastrofy więcej nie doszło… Do tego już wszyscy się przyzwyczailiśmy. Ale to nie wszystko.

Ostatnio bardzo modne stało się granie symbolami religijnymi. I tym razem nadarzyła się kolejna ku temu okazja. „Śmiercionośny krzyż na Giewoncie”, „Krzyż na Giewoncie wciąż zabija” itd…Można by wymieniać jeszcze długo cytując tytuły artykułów, fragmenty pytań dziennikarzy czy polityków. Można tylko po co?

Zalane turystami Zakopane, grupy zorganizowane, obozy, rodziny. Setki osób przemierzające szlak na Giewont. Chmury nad górami, ostrzeżenia TOPPR, sygnały o zmieniającej się pogodzie. Można wyliczać, to co powinno spowodować cofnięcie się, zamiast podążanie w górę. Wszyscy wchodzący w tak wysokie góry, muszą zdawać sobie sprawę z czym wiąże się ich wędrówka, jakie jest ryzyko. Wszyscy, a nade wszystko Ci, którzy odpowiadają za dzieci i młodzież…Jednak nikt kto nie był tam w tym fatalnym momencie, tak naprawdę nie wie nic. Może dywagować na sucho, ale nie ma pojęcia co sam zrobiłby w opisanej sytuacji. Nikt nie potrafi z daleka dodać emocji, działania tłumu i wszystkich innych czynników, o których nie mamy pojęcia. Głupota ludzka, nieodpowiedzialność, zmiany klimatyczne czy potęga natury, to pewnie główni sprawcy dramaty w Tatrach. Ale jak się okazuje nie, bo głównym, a zarazem negatywnym bohaterem został krzyż. Faktycznie wyciągając się ponad szczyty sugeruje wzrost niebezpieczeństwa. Czy zatem to głupota tych wszystkich, którzy pozwolili na to, żeby tam stał jest odpowiedzialna za tragedię? Czy kilka lat temu gdy ginęli ludzie na jeziorze, czy dzieci na obozie harcerskim, też stał gdzieś spektakularny krzyż, który spowodował tą tragedię? Czy na pewno usunięcie krzyża z Giewontu spowoduje zwiększenie bezpieczeństwa na szlaku? Niestety dla wielu na te pytania trzeba jasno odpowiedzieć nie! Setki osób w drodze na szczyt i na nim. Choć zginęły, aż 4 osoby to relacje świadków pokazują, że mogło ich być dużo więcej… Latające odłamki skał, trzaskające pioruny, panika, krzyk,śliska wąska ścieżka to opisy jak z horroru… I w tym wszystkim ten znak czasu…

Krzyż. Kiedyś zostałby umieszczony na pierwszym miejscu jako ten, który uratował tak wiele osób. Tak wiele istnień, które w momencie tej próby korzystały z posługi rozgrzeszenia kapłana, przebywające również na górze. Dlaczego? Bo widziały, że to może być koniec…A jednak nie. A jednak ponad 100 osób w tych ekstremalnych warunkach udało się uratować.

Czy to powód do zdjęcia krzyża z Giewontu? Czy może trzeba postawić tam drugi jako Votum za ocalenie tak wielu? Dzisiaj dziękowałem Bogu za to, że wasi przodkowie na Giewoncie wznieśli krzyż. Ten krzyż patrzy na całą Polskę, od Tatr aż do Bałtyku. I ten krzyż mówi całej Polsce: Sursum corda – W górę serca! Trzeba, ażeby cała Polska, od Bałtyku, aż po Tatry, patrząc w stronę krzyża na Giewoncie, słyszała i powtarzała: Sursum corda – w górę serca! Amen. Tak mówił nasz św. Jan Paweł II 6 czerwca 1997 roku w Zakopanem. Właśnie tu u podnóża tej tragicznej dziś góry. Czy to nie to jest główną przyczyną walki z tym symbolem. On z góry widzi przetaczającą się tęczową rewolucję, niszczenie wartości chrześcijańskich, spory i nienawiść od Bałtyku po Tatry i krzyczy Polacy w górę serca!!! On pozwala przypomnieć sobie o naszym Papież i jego nauce. Czy na pewno ten krzyż jest powodem tragedii, czy może tragedia jest pretekstem do osłabienia duchowej siły narodu poprzez wyrwanie z jej serca ważnej cząstki. Dziś w przeddzień akcji „Polska pod krzyżem” nie dajmy się zawieźć obcym naukom, które mówią, że krzyż na Giewoncie zabił, a nie ocalił!

Jolanta Marchwacka

EWTN Polska

FREE
VIEW