Wiadomość z ostatniej chwili: Vincent Lambert, mieszkaniec Francji, który w poniedziałek 20 maja został odłączony od sondy, dostarczającej mu pożywienie i wodę, i skazany na śmierć, ma prawo do życia! Przynajmniej do czasu, aż o jego losie zdecyduje komisja ONZ.

Vincent Lambert w 2008 r. uległ wypadkowi motocyklowemu. Od tego czasu jest sparaliżowany i żyje w stanie minimalnej świadomości. Nie jest jednak podłączony do respiratora ani innych urządzeń podtrzymujących przy życiu, zachował zdolność przełykania, reaguje na bodźce, rusza oczami, płacze i odczuwa ból. Nie ma więc mowy o tym, by utrzymywanie go przy życiu było uporczywą terapią.
Tymczasem batalia o jego życie trwa już sześć lat, odkąd lekarze po raz pierwszy chcieli przestać go karmić i poić. Sześć lat życia w niepewności dla jego najbliższych.
Teraz Trybunału Sprawiedliwości w Strasburgu wydał wyrok – mimo że blisko osiemdziesięciu specjalistów w opiece nad chorymi z uszkodzeniem mózgu sprzeciwiło się jego eutanazji. W poniedziałek Lambert został odłączony od sondy, dostarczającej mu pożywienie i wodę. „Vincent czuje wszystko. Płakał, gdy poinformowaliśmy go o decyzji lekarzy” – mówili jego rodzice, którzy do końca sprzeciwiali się procedurze.
Po Terry Schiavo zagłodzonej w klinice w Stanach Zjednoczonych kilkanaście lat temu czy Alfiem Evansie, o którego życie zabiegaliśmy bezskutecznie w kwietniu ubiegłego roku, i setkach innych osób, tracących życie w wyniku eutanazji, mamy poczucie zwycięstwa.
Oby to nie był pozór!
Tłumy, które wyszły na ulice Paryża, żądając zmiany decyzji władz, doprowadziły przecież nie do ułaskawienia lecz zaledwie do odroczenia wyroku. Przypomina to sytuację na sali tortur, kiedy kat na chwilę schował narzędzia męki, lecz nie wiadomo, kiedy znów ich użyje.
To dobrze, że ludzie potrafią się tak zjednoczyć, że przez manifestację doprowadzili do odroczenie wyroku. Będzie jeszcze lepiej, gdy nie pozwolimy się zmęczyć odsyłaniem sprawy Lamberta do kolejnych instancji i doprowadzimy do rzeczywistego darowania mu życia.
Dobrze też będzie, gdy zbudujemy takie prawo, by życie i należyta opieka dla chorego w takim stanie zdrowia jak Lambert była czymś oczywistym.
A do tego potrzeba świadomości i zaangażowania każdego z nas.

EWTN Polska

FREE
VIEW